Kosiarka z górnej półki
Firma Husqvarna oczarowała wszystkich ogrodników świata. Jej koncepcyjna kosiarka o nazwie Panthera Leo to spełnienie marzeń każdego faceta o cichym koszeniu trawy, połączonym z jękami zachwyconych sąsiadek.
Panthera Leo jest nie tylko bardzo cicha (dzięki elektrycznym silnikom), ale i całkowicie wykonana z materiałów pochodzących z recyklingu.
- Panthera Leo w pełni ukazuje możliwości naszej firmy, oraz ambicje jakie mamy w zakresie wytwarzania produktów przyjaznych środowisku - powiedział Magnus Yngen, prezes Husqvarny.
Nowy pojazd koszący to w zasadzie połączone dwa poprzednie modele - Rider i Zero-Turn. Jego akumulator może być ładowany z każdego gniazdka elektrycznego. Pięć wydajnych silników elektrycznych, umieszczonych w dodatkowej dźwiękoszczelnej obudowie, może na nim pracować nieprzerwanie przez 2 godziny. Za cięcie odpowiedzialne są trzy, oczywiście w pełni regulowane, zespoły noży.
Wszystkie funkcje uruchamiane są za pomocą przycisków umieszczonych na kierownicy, a wszelkie informacje pojawiają się na wbudowanym wyświetlaczu LCD. Ogrodnik przyszłości będzie dzięki niemu wiedział nie tylko o tym, jak szybko jedzie, ale też na jaką wysokość i jak szeroko przycina trawę, ile radochy mu jeszcze zostało w akumulatorze i czy na drodze jego maszyny znajdują się jakieś przeszkody.
Ewentualna cena i czas wejścia na rynek: niestety nieznane.
Logowanie użytkownika








Odpowiedzi
Firma Husqvarna jedzie na
Firma Husqvarna jedzie na maxa, tak odjechana kosiarka na pewno rozwali konkurencję. Ciekawe ile radochy może sprawić te cudeńko. :) Na pewno moją spalinową wymienię jak tylko wejdzie do sprzedaży.
Mojej kosiarki na razie nie
Mojej kosiarki na razie nie wyrzucam, ale gdy się zużyje na pewno z powodów ekologicznych kupię elektryczną.
rozumiem, że uważasz
rozumiem, że uważasz elektryczność za mniej niszczącą Ziemię od benzyny? nie jestem ekspertem, ale wydaje mi się, że to nie jest tak do końca, że wyprodukowanie kwh jest tańsze od literka:)
może być droższe, ale mniej
może być droższe, ale mniej ekologiczne;)
gdyby elektryczność nie była
gdyby elektryczność nie była tańsza, to chyba nie byłaby przyszłością światowego transportu. Poza tym to chyba jeszcze chodzi o to, że ropa się kiedyś skończy, a jeździć trzeba będzie dalej.
Jeździć jak jeździć ale też
Jeździć jak jeździć ale też trzeba mieć czym oddychać. Dzięki elektrycznemu silnikowi mniej zanieczyszczymy powietrze.