Wojak Boxing Night - nasi górą!
Łódzka gala boksu zawodowego Wojak Boxing Night zakończyła się pełnym sukcesem polskich pięściarzy, którzy wygrali wszystkie walki. W pojedynkach wieczoru najpierw Andrzej Wawrzyk obronił tytuł młodzieżowego mistrza świata WBC, a potem Paweł Kołodziej rozniósł Amerykanina Roba Callowaya.
W pierwszej walce gali spotkali się Łukasz Janik z Węgrem, Istvanem Orsosem. Sam już widok obu zawodników w narożnikach przemawiał na korzyść Polaka, którego przewaga szybko okazała się faktem. Janik wygrał w pierwszej rundzie przez techniczny nokaut, po tym jak dwa razy pozbawił Węgra tchu potężnymi ciosami w splot słoneczny i poprawił mocnymi ciosami w głowę.
Z całą pewnością było to szybkie i efektowne zwycięstwo, choć takim przeciwnikiem jak Orsos, raczej nie poprawi Janik swojego wizerunku po porażce z Mateuszem Masternakiem, który znokautował go dwa miesiące temu podczas Polsat Boxing Night (też w Łodzi).
Druga walka to pojedynek byłego Mistrza Polski w formule K-1 i wielokrotnego medalisty w kickboxingu, Macieja Myszkina z Węgrem, Danielem Regi. Bilans odniesionych zwycięstw miał przed walką Regi, który na zawodowym ringu wygrywał już 11 razy, podczas gdy Myszkin tylko 4. Jednak to Polak okazał się być w piątek lepszy i po ciekawych sześciu rundach ogłoszono go zwycięzcą.
Zacięty pojedynek 29-letniego Krzysztofa Bieniasa z wytatuowanym i mocnym Czechem, Bronislavem Kubinem okazał się być jedynym, w którym do samego końca walki nikt nie był pewien zwycięstwa Polaka. I choć dosłownie na kilka sekund przed końcem 5 rundy Bienias trafił Kubina potężnym sierpem, którego tylko gong uratował przed deskami, to jednak Czech pozbierał się i walczył już zażarcie do samego końca. Nie mógł także ukryć słusznego zdenerwowania po ostatnim gongu, kiedy to Bienias przez kilkanaście sekund dosłownie przed nim uciekał, uniemożliwiając jakąkolwiek próbę zadania ciosu.
Mimo zwycięstwa to właściwie o pechu może mówić Dawid Kostecki. Po dwóch zmianach przeciwnika (najpierw miał być Andre Thysse z RPA, potem pojawił się Jindrich Velecky), ostatecznie podczas piątkowej gali wyszedł przeciwko niemu Isvan Varga z Rumunii, któremu woli walki i umiejętności wystarczyło zaledwie na 100 sekund. Sam Kostecki - po przerwaniu walki w drugiej minucie - rozłożył bezradnie ręce, jakby chciał powiedzieć, że to nie jego wina...
Walki wieczoru
"To będzie najpoważniejsza walka w mojej karierze" mówił przed galą Andrzej Wawrzyk. I chyba dużo się nasza wielka nadzieja białych nie pomyliła, bo 10 rund z Ukraińcem, Alexem Mazykinem, było kawałkiem porządnego boksu. Cięższy o 11 kg przeciwnik Polaka krwawił dość mocno z rozciętej głowy od szóstej rundy, sędzia musiał nawet przerywać walkę i wpuszczać na ring lekarza.
Wawrzyk wygrał jednogłośnie i było to jego 16 zwycięstwo z rzędu na zawodowstwie oraz trzecia obrona tytułu młodzieżowego mistrza świata organizacji WBC. Potwierdził tym samym, że pokładane w nim nadzieje mają solidne podstawy i że jeszcze nie raz przyjdzie nam przyglądać się jego sierpom, prostym i unikom.
Ostatnią walką łódzkiej gali był 12-rundowy pojedynek Pawła Kołodzieja z doświadczonym - choć będącym już raczej u schyłku kariery - Amerykaninem, Robem Callowayem. Zapowiadający bezlitosny nokaut Calloway sam leżał na deskach już w pierwszej rundzie, po czym jeszcze trzy razy (raz w trzeciej i dwa razy w piątej rundzie) nogi odmawiały mu posłuszeństwa po ciosach Polaka. Za każdym jednak razem, Calloway wstawał niczym Terminator, prowokując dodatkowo Polaka wyzywającym zachowaniem. Niestety, pomimo tak twardej głowy, narożnik Amerykanina poddał po szóstej rundzie, bojąc się chyba, że może w Łodzi dojść do jakiejś tragedii.
Paweł Kołodzieł wygrał przez TKO, zachował pas mistrzowski organizacji IBC, a także powiększył ilość zwycięstw na koncie do 24.
Gala Wojak Boxing Night była ostatnią w tym roku imprezą bokserską organizowaną przez Bullit Knockout Promotions. Następna już w marcu 2010 roku, najprawdopodobniej w Rzeszowie, a my dodamy tylko, że obecny w Łodzi Marcin Najman (w roli widza) potwierdził osobiście chęć doprowadzenia do rewanżu z Mariuszem Pudzianowskim.
- Jestem gotów do kolejnej walki - powiedział nam bokser podczas jednej z przerw. - Teraz wszystko zależy od KSW i samego Mariusza, który wygrał tak zdecydowanie, że może nie chcieć już ze mną walczyć. A z konkretów to mogę powiedzieć tylko tyle, że jeśli do walki dojdzie, to będzie ona miała miejsce w marcu przyszłego roku i na pewno poza granicami Polski.
Logowanie użytkownika






